Lazer Coyote KinetiCore na pierwszy rzut oka wygląda na tańszy wariant testowanego przeze mnie Jackala i jest to prawidłowe skojarzenie, bo jest to tańszy wariant Jackala. Jeśli szukasz kasku enduro z kompletem ficzursów, ale w rozsądnej cenie – czytaj dalej!

Lazer Jackal Coyote KinetiCore – co w nim takiego fajnego?
W dużym skrócie: jest to chyba najlepiej wyceniony kask na rynku. Biorąc go do ręki i patrząc na takie rozwiązania, jak dwukolorowa skorupa oblewająca piankowy rdzeń do samego dołu, magnetyczna klamra, czy system bezpieczeństwa KinetiCore, powiedziałbyś pewnie, że kosztuje jakieś 600-700 zł. Czyli tyle, za ile można kupić topowy model Jackal KinetiCore, którego test znajdziesz pod tymi niebieskimi słowami. A tymczasem cena katalogowa “Kojota” to cztery stówki, a kiedy piszę ten test, w sklepach znajdziesz go za 320-340 zł.
Skąd się bierze cena o połowę niższa od Jackala? Szczerze mówiąc: nie wiem. Jasne, skorupa i wewnętrzna wyściółka są prostsze, paski nie są tak przyjemnie miękkie, a w zestawie dostaje się trochę mniej akcesoriów. No i Jackal ma na głowie ciut bardziej smukły, dopasowany profil. Ale powyższa lista jest efektem zabawy w “znajdź 5 różnic” i nie byłbym w stanie jej wypisać, gdybym nie miał pod ręką obu kasków jednocześnie. Od strony funkcjonalnej, różnice są kosmetyczne.
Co równie ważne, nie ma też kompromisów w kwestii bezpieczeństwa. Coyote KinetiCore dostał wprawdzie ciut mniej punktów w testach Virginia Tech od Jackala (12,65 kontra 11,19 – mniej znaczy lepiej), ale wynik ten w dalszym ciągu przekłada się na maksymalną, pięciogwiazdkową ocenę (co ciekawe, wariant z MIPS zdobył 14,75 punktów, co przekłada się na cztery gwiazdki).
Co to jest ten KinetiCore?
To wymyślona przez Lazera alternatywa dla systemu MIPS, czyli rozwiązanie, które przy glebie minimalizuje wpływ sił rotacyjnych na mózg. Tyle że zamiast dodatkowych plastikowych “elementów ślizgowych”, Lazer postawił na wypustki i kanały w samej skorupie. Przy uderzeniu wypustki wyginają się, zgniatają bądź wyłamują. Stanowią coś w rodzaju strefy kontrolowanego zgniotu, która pozwala zewnętrznej skorupie na odrobinę ruchu niezależnie od głowy.
Teraz pewnie myślisz sobie: “no zajebiście, czyli po każdej glebie kask do wyrzucenia”. I masz rację, tyle że dotyczy to KAŻDEGO kasku. KinetiCore przynajmniej nie pozostawia złudzeń i nie ukrywa zniszczeń, jakie zaszły pod zewnętrzną skorupą podczas pochłaniania energii uderzenia przez piankę EPS (zasada działania każdego kasku rowerowego polega na jej nieodwracalnym zgniataniu). W tym kontekście warto wspomnieć o programie Crash Replacement, który umożliwia zakup nowego kasku za 50% ceny przez 3 lata.
Dużą zaletą systemu KinetiCore względem MIPS jest monolityczność. Nie ma tu dodatkowych elementów, które powodują gibanie się kasku na głowie w czasie normalnej jazdy, często wiążące się z irytującym popiskiwaniem czy stukaniem skorupy o okulary. Coyote KinetiCore siedzi na głowie jak przyklejony kask pozbawiony systemu antyrotacyjnego.
Komfort i wentylacja
Same wypustki są oczywiście całkowicie niewyczuwalne (choć jeśli jesteś łysy, to po glebie możesz na jakiś czas zyskać pseudonim “wojowniczego żółwia ninja”). Wygodna wyściółka jest przypięta do nich bezpośrednio na rzepy, więc nie ma problemu z praniem (materiał nie ma właściwości antybakteryjnych, jak w droższym Jackalu). Jej fragment czołowy zachodzi w jednym kawałku aż nad uszy, skutecznie blokując wodospad potu. Sporych rozmiarów jest też centralna część wkładki, która na czubku głowy jest wyraźnie bardziej zabudowana, niż w Jackalu.
W pewnym stopniu ogranicza to przepływ powietrza, co w połączeniu z innym kształtem otworów w daszku i mniejszymi kanałami na czole powoduje, że wentylacja jest największą różnicą przemawiającą na korzyść Jackala. Ale czy dopłaciłbym za to drugie tyle? Absolutnie nie, bo Coyote i tak wietrzy głowę bardzo skutecznie. To kolejna zaleta systemu KinetiCore – przemyślane ułożenie wypustek (i kanałów między nimi) bardzo poprawia przepływ powietrza. A gdybyś uznał, że wentylacja jest zbyt dobra, na zimę możesz dokupić dedykowaną wkładkę ocieplającą.
Jest też możliwość dokupienia tylnej lampki, nie przewidziano jednak dedykowanego mocowania kamery (tudzież latarki) – ten ficzer zarezerwowano dla droższego Jackala. W zestawie nie ma też niestety worka transportowego.
Rozmiary i dopasowanie
Lazer Coyote KinetiCore dostępny jest w trzech rozmiarach skorupy i sześciu kolorach. W rozmiarze M waży ok. 350 g, czyli mniej więcej tyle samo, co konkurencja z górnej półki. Skorupa zewnętrzna chroni piankę aż do samego dołu, zawijając do wnętrza kasku. Osłania w ten sposób rdzeń EPS przed promieniowaniem UV i drobnymi uszkodzeniami np. w transporcie. No i co najważniejsze: ładnie, profesjonalnie wygląda ;)
Nad skroniami skorupa została uformowana tak, żeby zostawić miejsce na szerokie okulary. Jeśli wolisz gogle, to masz do dyspozycji zagłębienie na pasek z tyłu skorupy. Wstawka antypoślizgowa padła ofiarą cięcia kosztów, ale jej sensowność i tak była wątpliwa, biorąc pod uwagę, że gogle rowerowe zawsze mają na pasku silikonowy “bieżnik”.
Temat gogli elegancko prowadzi mnie do regulowanego daszka. Ma on trzy bardzo użyteczne pozycje – środkowa jest w sam raz do normalnej jazdy (daszek nie wchodzi w pole widzenia i nie blokuje otworów wentylacyjnych), w najniższej faktycznie przysłania zachodzące słońce, a w najwyższej pozwala zrzucić na czoło wspomniane gogle. Przy odrobinie perswazji daszek potrafi też złożyć się bardzo mocno w dół (prawie na oczy), co powinno ochronić jego integralność przy glebie.
Jeśli chodzi o resztę regulacji, dopasowanie kasku jest bardzo łatwe. Praktycznie wszystko można ustawić bez ściągania go z głowy, za wyjątkiem długości paska pod brodą, swoją drogą wyposażonego w uzależniającą, magnetyczną klamrę Fidlock. Uwielbiam to rozwiązanie i w tym przedziale cenowym propsuję na 110%. Regulacja obwodu pokrętłem ma szeroki zakres i jest precyzyjna (ma mały przeskok między kliknięciami). Dodatkowo można regulować wysokość systemu nośnego, czyli po ludzku: w którym miejscu na potylicy wyląduje część opaski z pokrętłem. W Jackalu zdarzało mi się, że przestawiała się ona w czasie jazdy, w Coyote zostało to poprawione (pasek zazębia się o oddzielny plastikowy element, a nie o mniej precyzyjne o wypustki w skorupie).
Lazer Coyote KinetiCore – werdykt
Prawdę mówiąc, Lazer trochę strzela sobie tym modelem w kolano, bo trudno znaleźć logiczne argumenty przemawiające za zakupem dwukrotnie droższego Jackala. Ale z punktu widzenia klienta, trudno z tego powodu narzekać – Coyote KinetiCore to produkt, na jaki zasługujemy i jakiego potrzebujemy. Oferuje pełną funkcjonalność, komfort, bezpieczeństwo i jakość wykonania topowego kasku enduro, w cenie kasku z półki niskiej/średniej.
Walety:
- prostota i stabilność systemu KinetiCore
- pięciogwiazdkowy poziom ochrony;
- jakość wykonania;
- wzorowa wentylacja
- magnetyczna klamra Fidlock;
- cena.
Zady:
- na głowie wydaje się nieco bardziej bulwiasty od droższych modeli.
Lazer Coyote KinetiCore
Dostępne rozmiary: S (52-56 cm), M (55-59 cm), L (58-61cm)
Masa: 351 g (realna, rozmiar M)
Cena: 399 zł (sprawdź na Ceneo)
Strona producenta
Zobacz też:
- Test: Kask Lazer Jackal KinetiCore (kontra zwykły)
- Test: Kask ABUS MoDrop MIPS
- Jak dbać o kask rowerowy?
Wygląda na dość „płytki” – Michał raczej nie masz jajowatej głowy a mino to widać, że kask leży wysoko „nad uszami”. Obawiam się, że część z nas o nieco bardziej owalnej głowie będzie w nim wyglądać ja w czapce „piusce” :)
Są głębiej wpadające kaski, ale w tym nie czułem się, jakby leżał na czubku głowy. Jak z każdym kaskiem – najlepiej zmierzyć i najwyżej odesłać ;)
Czy jest możliwość odpięcia daszka, na przykład na czas jazdy gravelkiem, czyniąc kask jeszcze bardziej uniwersalnym ?
Daszek nie jest kompatybilny z gravelem?
Na dłuższą metę boli szyja, a po co ma boleć jak nie musi:-)
Kurczę nie wiedziałem, że daszek robi aż taką dźwignię :D
Od siebie mogę polecić Leatt enduro 3.0, co prawda jest to kask z odpinaną szczęką ale na pewno skorupa jest bardziej… zwarta i nie odstaje tak od łebka + można pozbyć się daszku :)
Nie chodzi o dźwignię, a o przysłanianie widoku w pochylonej pozycji. Jeśli daszek choćby lekko wchodzi Ci w pole widzenia, odruchowo trzymasz głowę wyżej i napinasz szyję – po kilkudziesięciu kilometrach daje to w kość. Z tego samego powodu kaski szosowe nie mają daszków.
Nie próbowałem i wolałbym nie szarpać ;) Ale w środkowej pozycji daszek w ogóle nie wchodzi w pole widzenia, a dalej wygląda zupełnie normalnie.
Ok dzięki za odpowiedź. Pozdrower .
Fajnie, że jest co raz więcej alternatyw do ************ MIPSa. Od lat właśnie dlatego jeżdżę w kaskach LEATT bo nie używają tego wątpliwego ergonomicznie wynalazku….
Jaki masz obwód głowy?
Ok. 54 cm.
To nie lepsza byłaby S-ka? Mierzyłeś?
Tak, miałem dylemat, ale S-ka trochę mnie gniotła przy skroniach, a M-ka była super wygodna.
Ja prz obwodzie ok 58.5 kupiłem L, M choć teoretycznie do 59cm weszła mi tylko na czubek głowy. Bardzo mi ten kask przypasował całokształtem.
A ja za 430zł kupiłem na promce kask specialized tactic 4 z najwyższą oceną na Virginia Tech (jeżeli chodzi o kaski MTB) i z niecierpliwością czekam na dostawę
Chyba jednak zostanę przy Abusie Modrop, jakoś lepiej na łbie wygląda
Ciekawe kiedy Impala w wersji Kineticore…
Nic z tego. Za tani. Wstyd w tym jeździć. Ale gdyby miał jeszcze jedynkę z przodu przy cenie to co innego.
nie wiem ,może to ta kolorystyka robi,ale wygląda jak nachtop na gowie
Pytanie z innej beczki, bo widzę że masz chwyty Chromag Wax, a nie widzę drutu. Kleiłeś je czymś, czy nie kręcą się z natury?
Nie drutowałem, nie kleiłem. Na sucho się nie kręcą, na mokro mogą się trochę obrócić, ale moim zdaniem nie jest to jakiś wielki problem.
Tak z innej beczki – Michał kiedyś robiłeś publikacje TOP 10 (i lub podobne zestawienia) rowerów trail/enduro/elektryki na rok taki i taki a teraz nic się nie dzieje w tym temacie po za pojedynczymi testami rowerów. Będzie jakieś wznowienie tematu?
„W tym kontekście warto wspomnieć o programie Crash Replacement, który umożliwia zakup nowego kasku za 50% ceny przez 3 lata.”
Czyli przed końcem trzech lat trzeba będzie strzelić głową w ścianę.
A widzieliście w kolorze titanium? Fajny połysk, jak w motocyklowych kaskach. Myślałem o całym białym, ale nie ma, ten jasno niebieski jakiś dziwny. Jak zobaczyłem titanium to mówię, to jest to, chyba kupię.